środa, 5 kwietnia 2017

,,Chata" - recenzja książki i filmu

   Znowu nie wyszedł mi eksperyment, który planuję przeprowadzić od dawna. Chciałabym mianowicie zobaczyć jak to jest najpierw obejrzeć film, a dopiero potem przeczytać książkę, której jest ekranizacją. Jednak mój Lamusowy umysł, pełen uprzedzeń do podobnych zabiegów, kolejny raz nie pozwolił mi się o tym przekonać. Z tym, że po raz pierwszy po obejrzeniu filmowej adaptacji książki wyszłam z kina z pozytywnymi wrażeniami. Ale po kolei...

wtorek, 4 kwietnia 2017

Projekt Kultura 2017 - luty i marzec

Co nagle to po diable, toteż lepiej późno niż wcześniej.
Przy pięknej wiosennej pogodzie trzeba zrobić miejsce na nowe doświadczenia, a stare wspomnienia przenieść do lamusa - za dużo wrażeń Lamusowa głowa o małym rozumku i jeszcze mniejszej pamięci wszak nie pomieści. Co zatem działo się przez ostatnie miesiące w kulturalnym życiu najbardziej lamusowatej blogerki w sieci? Relacja tylko tutaj. Tak, tutaj.



poniedziałek, 13 lutego 2017

Richard Flanagan, Pragnienie


   Obok ,,Pragnienia" nie można było przejść obojętnie. Przynajmniej obok egzemplarza, na który trafiłam ja. Książka wydzielała tak intensywny zapach guana, iż nawet najbardziej statystyczny Polak znajdując się w pobliżu, poświęciłby jej nieco uwagi. Co jak co, ale farba drukarska użyta do wydruku okładki sprawia, że pozycja ta dosłownie zapiera dech w piersiach

   Zostawmy jednak złośliwości. Myślę, że nikt, kto zachęcony opisami sięgnie po ostatnią powieść Flanagana, po przeczytaniu jej nie powinien czuć się rozczarowany. Jak pisałam w swoim KULTURALNYM PODSUMOWANIU STYCZNIA, ,,Pragnienie" zasługuje na nieco więcej niż dwa zdania komentarza. Obiecywałam też, że taki komentarz napiszę. Pardon, ale tym razem nagnę święte zasady Lamusowej tradycji i z obietnicy się wywiążę. 




poniedziałek, 6 lutego 2017

Projekt: Kultura 2017 - styczeń

Aloha!
   Lamus melduje się po długiej nieobecności. Czy tym razem na dłużej? Może gdzieś w równoległym wszechświecie już to wiemy, tu jednak musimy uzbroić się w cierpliwość i zobaczyć, co przyniesie los. Pozostajemy z nadzieją, że owszem, na dłużej. Bo Lamus kolejny raz usycha ze zgryzoty, kiedy pomyśli, ile wspaniałych rzeczy, których nie opisał, zdarzyło się od ostatniej notki i jak wiele w swej sklerozie zdążył z nich zapomnieć. 
   Niestety Lamus rzadko mądr bywa po szkodzie, parafrazując klasyka. Ba, Lamus i przed szkodą, i po szkodzie głupi.