niedziela, 28 września 2014

Powakacyjny miszmasz (i bardzo brzydkie zdjęcia)

Wakacje przeminęły intensywnie. Pogoda w tym roku dopisała, co było i plusem i minusem, patrząc na to, że pracowałam nad morzem. Było też kulturalnie, choć może nie aż tak, jak by się chciało. Wystawa Chińskiej Armii Terakotowej połączona z filmem o tym zabytku przerosła moje oczekiwania. Dostałam nawet figurkę oraz kupiłam pałeczki (tych nigdy za wiele). Bateria w aparacie wyczerpała mi się po jednym zdjęciu, które wygląda tak:


To bardzo w chińskim stylu, zrobić sobie ogromne mauzoleum i wsadzić pod ziemię gigantyczną armię z terakoty. Ale o chińskich osobliwościach innym razem. Trafiłam też na defiladę przed wyścigami Mustangów. Prawdziwy pokaz lansu, który jednak nie raził taniością. (Btw., 'tani' to ostatni przymiotnik, jakim określiłabym cokolwiek w Kołobrzegu...)


W tym roku z różnych powodów ominęło mnie wiele lubelskich atrakcji, jednak sumiennie nadrabiałam zaległości książkowe. Nie mam pojęcia, jak oddać to, co czuje student polonistyki w czasie wakacji, kiedy to może poświęcić się czytaniu tego, na co nie miał czasu w roku akademickim, przytłoczony ,,Lalkami", ,,Placówkami", ,,Próchnami" i poezją wyobraźni, na ten przykład. To jak po roku siedzenia w szpitalu i jedzenia tego, co ci dadzą, trafić na dział spożywczy w Auchan. Albo do Katie's Cupcake. 
Przeczytałam całego Houellebecqa, większość Vonneguta, trochę Dostojewskiego i nieco Balzaca oraz Joyce'a. I ,,Lekcje Madame Chic''. To jakaś 1\3 tego, co przeczytać planowałam (,,Lekcji Madame Chic" nie planowałam).
Największym wyczynem września było załatwienie sobie wejściówek, darmowych i płatnych, na większość teatralnych i filmowych wydarzeń w Lublinie po to, by następnie nie mieć czasu przez remont, możliwości przez chorobę i sił przez zawirowania życiowe, by skorzystać z którejkolwiek - jak na kulturalnego lamusa przystało. 
Jednak te wakacje przyniosły jedną istotną inspirację - przekonałam się do kina (dzięki, Kamilu!).Ale to temat na osobną notkę, która zresztą pojawi się niebawem. 

Ten post nie miał mieć sensu. Na koniec mam ochotę wychwalać zalety jesieni, powiedzieć, że to szczególny czas i moja ulubiona pora roku, ale chyba już wszyscy to zrobili, więc sobie daruję. Tak czy inaczej polecam zajrzeć do jesiennej oferty Teatru Starego i Teatru im. Juliusza Osterwy oraz na stronę: http://konfrontacje.pl/. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to będzie zdecydowanie teatralna jesień.